ERGOWIOSŁA - czyli Akademickie Mistrzostwa Polski w ergometrze wioślarskim 2-3 kwietnia 2009
Zawody odbyły się na obiektach Politechniki Warszawskiej. Startowało blisko 600 studentek i studentów. Dystans do pokonania to 1000 metrów, tak dla kobiet jak i mężczyzn. AZS PWSZ w Nysie reprezentowali:
Kobiety: /liczby, to czas, zajęte miejsce, na ogólną ilość startujących. Wszystkie nasze reprezentantki pobiły swoje rekordy życiowe/.
| 1 | Karolina Gorywoda | II RM | 4.22 | 106/121 |
| 2 | Barbara Hajduk | II RM | 4.32 | 111/121 |
| 3 | Agnieszka Stępień | II RM | 4.38 | 113/121 |
| 4 | Emilia Gęziak | II RM | 4.54 | 115/121 |
Zajęte miejsce 38 na 38 sklasyfikowanych uczelni. Oznacza, to 32 punkty do klasyfikacji generalnej uczelni.
Mężczyźni:
| 1 | Mateusz Tysz | II RM | 3.30 | 99/143 |
| 2 | Szymon Wójtowicz | II IS | 3.39 | 125/143 |
| 3 | Łukasz Dobrzyński | II RM | 3.40 | 126/143 |
| 4 | Łukasz Iwulski | II RM | 3.51 | 138/143 |
| 5 | Krzysztof Bednarczyk | II IS | 3.53 | 140/143 |
| 6 | Wojciech Wróbel | II RM | 3.31 | 193/143 |
Zajęte miejsce 42 na 47 sklasyfikowane uczelnie. Oznacza, to 28 punktów do klasyfikacji generalnej uczelni. W konsekwencji w Warszawie byliśmy jedyną Państwową Wyższą Szkołą Zawodową i zdobyliśmy w sumie 60 punktów.
Mirosław Mazguła
I wreszcie nadszedł ten dzień, długo wyczekiwany i upragniony. Po żmudnych godzinach ciężkiego treningu 2 kwietnia br. spotkaliśmy się o godzinie 10.00 na nyskim rynku, aby wspólnie wyruszyć na Akademickie Mistrzostwa Polski w Warszawie. Naszą uczelnie reprezentowały 4 kobiety i 6 mężczyzn. Suma sumarum 10 osób.
W drodze do Warszawy było bardzo wesoło. Panowie robili bułki z serem i szynką, a Panie sumiennie sprawdzały czy nasi chłopcy dobrze wywiązują się z powierzonego im zadania. Podróż niesamowicie się ciągnęła i jeszcze ten upał w autobusie. Na szczęście w Częstochowie zrobiliśmy sobie dłuższy postój. Za namową Pana Mirka poszliśmy na Jasną Górę pomodlić się o hart ducha i wytrwanie podczas zawodów.
Około godziny 19.00 po niewielkich trudach w poszukiwaniu właściwej drogi, gdzie miała odbyć się rejstracja zawodników dotarliśmy na miejsce. Nasz niezastąpiony Wojtek pracował z mapą jak GPS :-). Po kolacji, na której jedliśmy ruskie pierogi (w sumie dobre, ale trochę mało) wyruszyliśmy na poszukiwania naszego miejsca noclegowego, które okazało się być na warszawskim Mokotowie.
Teraz to już tylko kąpiel i spać, bo rano trzeba było wstać wypoczętym i pełnym sił, aby dać z siebie wszystko podczas zawodów.
ale nie powiem...
wieczorek integracyjny był udany ;-)
Rano obudził nas dźwięk budzika z telefonu komórkowego. Przyznaję,że trzeba było wstać dość wcześnie,gdyż od 8.00 odbywało się ważenie zawodników. Po pysznym śniadaniu pojechaliśmy na Banacha 2a, gdzie obywały się zawody,a przedtem odprawa techniczna.
I w końcu nadeszła minuta startu:
"Ciągnij chociaż mokre plecy
Ciągnij rany czas uleczy
Ciągnij chociaż przestać pragniesz
Ciągnij bracie aż nie padniesz."
Myślę, że słowa popularnej szanty doskonale opisują nasz trud włożony w ergowiosła. Każdy zawodnik mistrzostw musiał przepłynąć w jak najkrótszym czasie dystans 1000 m. Na pozór wydaje się to niewiele,ale ważne jest aby dobrze rozłożyć sobie siły i dopłynąć do końca.
Po przepłynięciu połowy dystansu, myślę że nie tylko ja, ale każdy zawodnik odczuwał kryzys: spadek siły i wydolności i ta suchość w gardle, ale nikt się nie poddaję, bo każdy ma ducha walki! "Przecież muszę ukończyć ten bieg, nie puszczę drążka". A na następny dzień zakwasy. W tym miejscu muszę jeszcze podziękować Emilii, która bardzo dzielnie wspierała i dopingowała całą naszą załogę!
Po zawodach pojechaliśmy zwiedzać Warszawę, chociaż szczerze mówiąc nic z tego nie wyszło, gdyż chodziliśmy 1,5 h dookoła Pałacu Kultury i Nauki w poszukiwaniu głównego wejścia, ale udało nam się je znaleźć. ;-)
I to tyle, czas ruszać z powrotem do Nysy. Na miejscu byliśmy ok.2.00. Droga powrotna była pełna śmiechu i konwersacji i najważniejsze szybko minęła.
Na zakończenie wypada podziękować osobom, dzięki którym mogliśmy pojechać na te zawody. W imieniu wszystkich dziękuję Panu Mirkowi oraz Pani Rektor za umożliwienie organizacji tego wyjazdu. Nasza współpraca była idealna – rozumieliśmy się praktycznie bez słów. Dziękuję także całej reprezentacji naszej uczelni za miłą atmosferę i "kilka" niezapomnianych chwil.
Karolina Gorywoda
Studentka ratownictwa medycznego